Zamknij

Św.Andrzej i Św.Katarzyna

Św.Andrzej i Św.Katarzyna

Andrzej i Katarzyna - od spraw sercowych.

Wigilia świętego Andrzeja 

W kanwę dawnych zwyczajów matrymonialno- zalotnych wplecione zostały zwyczaje związane z wigiliami dwu ważnych, rozpoczynających adwent świąt- Katarzyny i Andrzeja.

Święta Katarzyna jest patronką wzorowych żon i kawalerów, pragnących się ożenić. Jeszcze w XVIII wieku w dniu tym młodzieńcy zasięgali informacji o przyszłych żonach radząc się w tej kwestii zarówno mieszkańców wsi, jak i duchów. Najpopularniejszą wróżbą było wkładanie do wody gałązki wiśni lub czereśni. Jeśli gałązka zakwitła w wigilię Bożego Narodzenia, chłopiec mógł liczyć na to, że wybrana obdarzy go wzajemnością. Jeśli chłopiec nie znał jeszcze imienia wybranki, przed pójściem spać w wigilię św. Katarzyny musiał wytrzeć twarz kobiecą koszulą. Zwyczaj wróżb związanych z dniem św. Katarzyny zanikł w połowie XIX wieku.

            Dzień św. Andrzeja zamyka rok kościelny, po nim następuje adwent. Do dziś przestrzega się zwyczaju nie urządzania
w adwencie hucznych zabaw, zwłaszcza z towarzyszeniem muzyki. Wigilia św. Andrzeja jest dniem zwyczajowo wróżebnym dla dziewcząt, gdyż św. Andrzej jest patronem panien na wydaniu. Zwyczaje wróżebne związane z tym dniem daleko dłużej przetrwały w tradycji ludowej od wróżb chłopięcych, ponieważ zamążpójście wiązało się dla kobiety z korzystną zmianą statusu społecznego. Dziewczęta, zwłaszcza te zbyt długo pozostające pannami wierzyły, że posty i modły do św. Andrzeja ułatwią im znalezienie małżonka. Aby odstraszyć złe duchy, mogące odwieść kandydata na męża od wejścia do ich domu nacierały drzwi i furty czosnkiem. Na dróżkach, przed drzwiami siały len i konopie, które „zagrabiały” męskimi spodniami, aby konkurent zjawił się jak najszybciej.

W wigilię św. Andrzeja panny spotykały się w domach „na wróżby”. Lały przez klucz wosk, aby odczytać z jego kształtu swoją przyszłość; paliły kartki papieru odczytując przyszłość z ruchliwych cieni. Na wodę puszczały świeczki w łupinach orzecha, prosząc by płynęły w tę samą stronę- miało to oznaczać rychłe skrzyżowanie się ich dróg życiowych z przyszłym mężem. Wróżb znano bardzo wiele, ich istotą było zawsze poznanie wizerunku kandydata na męża i daty własnego ślubu.

 

            Współczesna zmiana roli kobiety, samodzielność i swoboda wyboru partnera doprowadziły do praktycznie całkowitego zaniku wróżb andrzejkowych. Dzień ten jest jednak nadal okazją do spotkania towarzyskiego, urządzenia ostatniej przed adwentem zabawy. Może warto z tej okazji przypomnieć sobie dawne wróżby...

            Święty Andrzej przez wiele wieków był jednym z najpopularniejszych świętych w Europie, od XVI do XIX wieku grudzień zwano miesiącem Andrzeja. W dawnych modlitewnikach kapłańskich od niego rozpoczynał się adwentowy rok świętych: Święty Jędrzej adwent przytwierdzi.Uważano go za opiekuna panien na wydaniu, głównie cnotliwych i pobożnych, i wierzono, że modlitwa do niego może sprawić, ze zawarte małżeństwo będzie szczęśliwe.

            Wigilię jego święta, czyli dzień 29 listopada, powszechnie nazywa się andrzejkami, a niegdyś również jędrzejkami, andrzejówkami, jędrzejówkami. Do dziś kojarzone są one z wróżbami o charakterze matrymonialnym. Wróżby te mają zasięg europejski. Według jednej z interpretacji ich kolebką może być starożytna Grecja, a wskazywać na to miałby wspólny rdzeń imienia Andrzej – po grec. Dreas, dosłownie męski i andros – mąż, mężczyzna. Inna interpretacja głosi, że kult świętego Andrzeja i zwyczaje andrzejkowe mogły być kontynuacją przedchrześcijańskich wierzeń niemieckich o starogermańskim bogu Freyerze, który był dawcą bogactw, miłości i płodności. I choć nie można jednoznacznie wskazać ich pochodzenia, to do dziś cieszą się one dużą popularnością i powszechnością. Andrzejki należą do najstarszych zwyczajów ludowych, które znalazły się w literaturze - pierwsza wzmianka o nich pochodzi z roku 1557 ze sztuki Marcina Bielskiego pt. Komedyja Justyna
i Konstancyjej

            Dzień św. Andrzeja przypada na przełomie starego i nowego roku liturgicznego i obrzędowego, czyli na czas przełomu. W kulturze tradycyjnej zaś wierzono, że momentach przełomowych nastaje na ziemi szczególny czas, w którym możliwy jest kontakt z zaświatami i jego niezwykłymi mieszkańcami. Owe istoty znały przyszłość i właśnie wtedy mogły ją zdradzić ludziom. Nigdy jednak nie robiły tego bezpośrednio, a jedynie dawały do zrozumienia (za pomocą znaków, symboli) co może się wydarzyć.

Początkowo traktowano te wróżby bardzo poważnie. Panny odprawiały je indywidualnie, w samotności. Do praktyk takich, prawie już zapomnianych, należało sianie późnym wieczorem lub nocą lnu, konopi, ziaren zbóż na wcześniej wybranym kawałeczku pola lub w garnkach i skorupach naczyń, czy też na ścieżce wiodącej do domu (zagrabiały ją wówczas  męskimi spodniami, żeby przyszedł nią do domu konkurent). Wypowiadano też przy tym różnego rodzaju zaklęcia. Panny wykonywały te czynności w tajemnicy i nikt, nawet domowe zwierzęta, nie mogły być ich świadkami. Te zasiewy były nazywane poletkami lub ogrodami świętego Andrzeja. Praktyki te znane były na wschodnich rubieżach Polski, na całym naszym wschodnim pograniczu. Natomiast na Huculszczyźnie i terenach z nią graniczących dziewczęta sypały ziarna lnu i konopi wokół łóżka
i pościeli, którą strząsano, poruszano, deptano. Czasem rozbierały się do naga i obsypywały się ziarnem – na szczęście
w miłości, małżeństwie, macierzyństwie. W praktykach tych można było dostrzec ślady pradawnych, odwiecznych miłosnych zabiegów magicznych, pewne relikty magii miłości i płodności.

Dziewczęta modliły się też do swojego patrona w wigilię jego święta, polecały mu swe marzenia o szybkim ślubie, hucznym weselu, dobrym, kochającym, bogatym mężu, o dzieciach, rodzinie, własnym domu.

            Wielką wagę przywiązywano do snów. Jeśli dziewczyna pościła cały dzień oraz modliła się do św. Andrzeja, to w wigilijną noc jego święta we śnie mógł pojawić się przyszły małżonek. Szansę na taki sen zwiększało włożenie pod poduszkę np. sztuki męskiej garderoby, cegły owiniętej w kalesony, czy maglownicy - która miała nie tylko sprowadzać sen o ukochanym, ale
i przyspieszać jego oświadczyny. Innym sposobem było zjedzenie wieczorem dużego kawałka solonego śledzia (Wileńszczyzna) - we śnie kubek z wodą poda wtedy przyszły mąż. Aby zabezpieczyć się przed ewentualnym pojawieniem się we śnie złego ducha, upiora (wierzono, że w tym czasie snują się one po ziemi), należało natrzeć czosnkiem klamki, drzwi, progi, parapety, ramy okien, furtki. Czosnek uważany był za silny apotropejon, skuteczny środek przeciw złym siłom. Panny, którym taka ochrona nie wystarczała, wkładały sobie czosnek do ust kładąc się spać i połykały go, gdy juz ogarniała je senność. W Polsce płd.-wsch. w takim samym celu rozpalano i palono przez całą noc przed domem ogniska, zwane ogniami św. Andrzeja.

            Powszechnym zwyczajem było ścinanie przez dziewczynę w dzień św. Andrzeja gałązki wiśni lub czereśni i wstawianie jej do wody. Jeśli zakwitła w wigilię Bożego Narodzenia, to znaczyło to, że wkrótce wyjdzie za mąż.

            Późniejszego pochodzenia są wróżby odprawiane w grupach rówieśnic. Odbywały się one wieczorem w wybranym domu - najczęściej tym, w którym było dużo panien na wydaniu. Nie mogły w nich brać udziału mężatki. Najpopularniejszą wróżbą było lanie wosku. Wspomina o nim w swojej sztuce Marcin Bielski:

Nalejcie wosku na wodę…

Ujrzycie swoją przygodę,

Słuchałam od swej macierze,

Gdy która mówi pacierze

W wigilię Andrzeja świętego

Ujrzy oblubieńca swego.

Dziewczęta roztapiały w garnuszku pszczeli wosk, a następnie przez dziurkę od klucza lub obrączkę wylewały go na zimną wodę. Zastygniętą figurę woskową ustawiały „pod światło” świecy i z cienia odbitego na ścianie wróżyły, co ich czeka
w przyszłości. Takie ruchome cienie pozwalały na dowolną ich interpretację, co zapewne znacznie przyczyniło się do popularności wróżby.

            Kolejny powszechnie stosowany sposób na poznanie przyszłości, to losowanie przedmiotów ukrytych pod talerzami. Panna wychodziła z izby, a pozostałe chowały pod talerze np. obrączkę, laleczkę, listek, różaniec. Następnie dziewczyna wracała i podnosiła wybrany przez siebie talerz. Obrączka oznaczała rychłe wyjście za mąż, laleczka panieńskie dziecko, listek staropanieństwo, a różaniec stan zakonny.

            Jeśli dziewczyna chciała poznać imię przyszłego męża, pisała na kartkach imiona starających się o nią kawalerów
i wkładała je pod poduszkę, dołączając do nich jedną czystą kartkę. Rano wyciągała jedną z nich i czytała kogo przeznaczył jej los. Chyba, ze wyciągnięta kartka była pusta – oznaczało to, że żaden z wypisanych kawalerów nie będzie mężem dziewczyny.

            Inna znana wróżba, to puszczanie na wodę dwóch igieł, listków lub małych świeczek w łupinach od orzechów. Jeśli podpływały do siebie, oznaczały rychły ślub, jeśli oddalały, dziewczynę czekał kolejny rok w panieńskim stanie.

            Kolejna to palenie kłębków kądzieli symbolizujące dziewczynę i chłopca, który się jej podobał. Podpalone kłębki ulatywały w górę – obserwowano, czy połączą się i spłoną razem. Jeśli tak, była to zapowiedź dozgonnej miłości.

              Panny odczytywały przyszłość również za pośrednictwem zwierząt, np. szczekający pies, czy kraczące wrony wróżą,
z której strony nadejdzie narzeczony. Każda z zebranych w domu dziewcząt mogła też przygotować przysmaki (kawałki kiełbasy, słoniny lub mięsa, kulki z chleba i tłuszczu, z ciasta itp.) i położyć przed sobą na ławie lub na podłodze. Następnie do izby wpuszczano psa lub kota i ta, której „przynętę„ zjadł jako pierwszą, pierwsza też wyjdzie za mąż. Podobnie postępowano z kogutem, któremu na podłodze rozsypywano ziarno. Charakter przyszłego męża mogła przepowiedzieć dziewczynie na przykład kura, której należało podać ziarno i wodę. Jeśli zaczęła wydziobywać ziarno, to przyszły mąż miał być zaradny
i pracowity, gdyby jednak wolała wodę, wróżyło to męża pijanicę.

              Panny wróżyły sobie również licząc kołki w płocie i powtarzając kawaler, wdowiec, kawaler, wdowiec…Co wypadnie przy ostatnim kołku, takiego stanu będzie przyszły mąż. Praktykowane było także liczenie np. szczebli w drabinie, kołków
w płocie, drew przyniesionych na opał. Parzysta liczba oznaczała połączenie w parę, czyli ślub w ciągu najbliższego roku.

            Bardzo popularne było wróżenie z butów. Dziewczęta zdejmowały buty z lewej nogi i ustawiały je jeden za drugim od pieca lub kąta izby w kierunku drzwi. Przekładały je dotąd, aż któryś przekroczył próg domu wróżąc swojej właścicielce pierwszeństwo w zamążpójściu. Innym sposobem było rzucanie butem w stronę drzwi. Jeśli upadł obcasem w stronę wnętrza izby, wróżył ślub, jeśli czubkiem - staropanieństwo.

            Dwojakiego rodzaju było też wróżenie z jabłka. Można było obraną skórkę rzucić przez ramię daleko za siebie i sprawdzić w jaką literę się ułoży - będzie to pierwsza litera imienia przyszłego męża. Drugi sposób to wspólne obieranie jabłek - panna, która obierze bez zerwania najdłuższą „wstążkę“ skórki będzie też najdłużej żyć ze swoim przyszłym mężem.

            Zdarzało się też, że chłopcy robili dziewczynom psikusy. W dzień św. Andrzeja, z samego rana, dziewczyny miały
w zwyczaju biec do studni i zaglądać do niej z nadzieją, że ujrzą w niej głowę przyszłego męża. Chłopcy, wiedząc o tym, umieszczali wcześniej na dnie kapuścianą głowę i zaśmiewali się z uciekającej z krzykiem panny. Z kolei aby nastraszyć ładną, ale przebierającą w chłopcach i grymaszącą dziewczynę, która o północy chciała wróżyć sobie z lustra (zobaczyć w nim odbicie przyszłego męża), wzgardzony przez nią chłopiec zakradał się po cichu do izby, przywiązywał sobie do czoła wołowe rogi
i czekał. Gdy nadchodziła właściwa godzina, dziewczyna przy świecach szeptała zaklęcia i zaglądała w lustro. Wtedy rogaty chłopak stawał za jej plecami, a jego odbicie w lustrze skutkowało przerażonymi krzykami i przeświadczeniem, że oto dziewczyna samego Lucyfera z piekła wywołała.

            Z czasem spotkania i wróżby w wigilię św. Andrzeja traciły swój pierwotny sens. Stały się one głównie zabawą i okazją do wesołego spotkania towarzyskiego, zabawą młodzieży z udziałem zarówno dziewcząt, jak i chłopców.

Na zakończenie kilka przysłów:

 

Jak je na Jędrzeja mróz, to sobie siedlak ma gotować wóz.

Na świętego Andrzeja dziewkom z wróżby nadzieja.

Na świętego Jędrzeja trza kożucha dobrodzieja.

Śnieg na świętego Andrzeja niewielka w życie nadzieja.

Na święty Jędrzej szukają baby przędzy. Święty Jędrzej adwent przytwierdzi.

W noc świętego Andrzeja, pannom z wróżby nadzieja…

Noc Andrzeja świętego, przywiedzie narzeczonego…

 

 

Bibliografia:

Bystroń J. St., Etnografia Polski, Poznań 1947.

Fischer A., Etnografia słowiańska, Lwów – Warszawa 1934, z. 3 Polacy.

Gierała Z., Od kusaków do szczodraków. Obrzędy i zwyczaje wsi radomskiej, Radom 1987.

Klimaszewska J., Doroczne obrzędy ludowe, [w:] „Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej”, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk – Łódź 1981, t.2.

Ogrodowska B., Polskie obrzędy doroczne. Przewodnik po wystawie stałej, Warszawa 2001.

Ogrodowska B., Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2004.

Ogrodowska B., Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Verbinum, 2001.

Skuza Z. (red.), Boże Narodzenie w Radomskiem, Radom 2002.

Świrko St., Rok płaci – rok traci, Poznań 1990.

Zadrożyńska A., Powtarzać czas początku, Warszawa 1985.

Zadrożyńska A., Braun K., Zielnik świętowań polskich, Warszawa 2003.

Regionalny Program Operacyjny Województwa Mazowieckiego 2014-2020