"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego

Autor: Tekst i zdjęcia: Paweł Puton data utworzenia:
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego
"Przedpotopowe dziedzictwo". Najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego

W okolicach Radomia, w promieniu do około 50 km od miasta, spotkać można kilka niezwykle interesujących, siedemnastowiecznych pomników architektury chrześcijańskiej, powstałych w formie kamiennych kapliczek słupowych. Jako bezcenne dziedzictwo kultury zasługują one przynajmniej na wyliczenie i przypomnienie, ale także krótki opis historyczny. Wspólnym mianownikiem, jakim na potrzeby tego artykułu kapliczki te zostały wyszczególnione, jest czas ich  powstania, ograniczony rokiem 1655, czyli początkiem najazdu Szwedów na Rzeczpospolitą. Lata potopu szwedzkiego stanowią jedną z najbardziej charakterystycznych cezur czasowych w dziejach naszej ojczyzny. Dewastacja kraju i grabież dorobku wielu pokoleń rodaków dokonana przez najeźdźców zza Bałtyku sprawiła, że Polska przez długie dziesięciolecia, a nawet dłużej podnosiła się z tego upadku. W wielu wypadkach utraconego majątku nigdy nie udało się odtworzyć. Czas najazdu szwedzkiego niewątpliwie podzielił historię naszego państwa na tą sprzed i po potopie. Dziś określenie czegoś mianem "przedpotopowe" ma wyraźny wydźwięk pejoratywny, deprecjonujący. Coś sprzed potopu – czyli stare, przestarzałe, niemodne, wręcz śmieszne. Tymczasem artykuł ten podejmuje próbę dowiedzenia, że w odniesieniu do zabytków i dziedzictwa kultury miano “przedpotopowy” jest wartościujące. Sprawia, że dana rzecz jest tym bardziej cenna, gdyż ocalała z pożogi szwedzkiej i dochowana do naszych czasów (pomimo wielu innych “potopów”, jakie spotkały naszą ojczyznę w latach późniejszych), stanowi dziś bezcenną pamiątkę narodowej historii. Takim właśnie tytułowym przedpotopowym dziedzictwem są najstarsze kamienne kapliczki słupowe regionu radomskiego.

            Wszystkie opisane niżej obiekty posiadają zbliżony do siebie wygląd. Składają się z kamiennej kolumny, na szczycie której ulokowana jest kapliczka w formie ślepej latarni, zwieńczona często niewielką kopułką, z osadzonym na niej metalowym krzyżem. Jako takie, obiekty te prezentują przykład małej architektury sakralnej ukształtowanej w duchu renesansu i wczesnego baroku. Swoimi korzeniami nawiazują jednak do gotyckich “latarni umarłych”[i], co widać także w dużej mierze w ich wyglądzie. Dla przykładu na terenie diecezji tarnowskiej znajdują się dwa obiekty, na podstawie których da się niejako prześledzić ewolucję formy podobnych kapliczek, ukazującą płynne przejście od obiektów bliższych “latarniom umarłych”, do tych, które omawiane są w niniejszym artykule. Pierwszy obiekt to kamienny słup z 1450 r. w Biskupicach Radłowskich, fundacji biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego[ii], drugi to piękna renesansowa kapliczka kolumnowa z 1556 r. w Króżlowej[iii]. Z ciekawszych obiektów jeszcze z XVI w. należałoby na pewno wymienić kurka wrocławskiego – kapliczkę słupową powstałą w 1555 r., niestety zniszczoną w 1945 r. podczas oblężenia “Festung Breslau” przez Armię Czerwoną[iv].

            Kapliczki kolumnowe stanowią niewątpliwie bezcenne dziedzictwo kultury i sztuki sakralnej, ale warto pamiętać także, że są poniekąd świadectwami skomplikowanych losów Kościoła w XVI i XVII w. Powstanie wielu z takich obiektów zawdzięczać trzeba na pewno kontrreformacji. Ściśle katolicka idea stawiania przydrożnych kapliczek i kultu świętych patronów została uwypuklowan podczas obrad soboru trydenckiego (1545-1563). W związku z tym już w początkach XVII w. Kościół zalecał proboszczom: "niechaj troszczą się i pamiętają, by we wszystkich wioskach należących do parafii, na drogach publicznych, ustawiane były znaki krzyża św., po to by pokazać, że pobożni katolicy nie mają nic z heretykami wspólnego, z Żydami i poganami"[v]. Zrozumiałe jest, że do dzisiejszych czasów zachowały się jedynie obiekty fundacji duchowieństwa i szlachty, gdyż tylko przedstawicieli tych stanów stać było na wzniesienie obiektów z trwałego kamienia.

            Obszar brany pod uwagę przy badaniach i poszukiwaniach takich obiektów na ziemi radomskiej wykracza niekiedy poza granice dawnego województwa radomskiego, bliższy jest bardziej granicom współczesnej diecezji radomskiej. Dlatego też przy tak zakreślonych ramach terytorialnych, wśród jedenastu opisanych niżej kapliczek znajdziemy dwie z terenu byłego województwa kieleckiego. Opis poszczególnych obiektów ułożony jest chronologicznie, poczynając od kapliczki najstarszej, kończąc na obiektach nie posiadających rocznej daty wystawienia, ale co do których istnieje duże prawdopodobieństwo, że powstały w pierwszej połowie XVII w.

            Najstarszą zachowaną do dziś kamienną kapliczką słupową jest ta ze wsi Mniszek (gm. Wolanów), pochodząca z 1604 r. Kapliczka położona jest na skraju miejscowości, przy zjeździe w boczną drogę z trasy krajowej Nr 12 (jadąc w stronę Przysuchy po lewej stronie). Obecnie w pobliżu kapliczki znajduje się tartak. Opisywany obiekt z racji swego położenia w pobliżu uczęszczanego traktu z Radomia do Piotrkowa jest dość dobrze utrwalony w literaturze regionalnej i przewodnikach turystycznych – zarówno tych sprzed wieku[vi], jak i współczesnych[vii].

            Kapliczka wykonana jest z szarego piaskowca. Posadowiona jest na płaskiej bazie, na której wznosi się kamienna kolumna – u dołu czworoboczna i dalej przechodząca w ośmiobok. Kolumna zwieńczona jest profilowanym gzymsem, powyżej którego znajduje się kapliczka w typie ślepej latarni. Tu od frontu znajduje się nisza z płaskorzeźbioną grupą Pasji. Wnęka zasłonięta jest żelazną kratą. Pozostałe boki bez obiektów kultu, posiadają jedynie płytkie, półkoliście zamknięte nisze. Ta część obiektu zwieńczona jest profilowanym gzymsem i czterospadowym daszkiem, na którym na niewielkiej bazie znajduje się kamienna kula, a w niej osadzony wydatny, kuty krzyż, o ramionach zakończonych trójlistnie. Cały obiekt osiąga ok. 4 m wysokości. Na obiekcie znajdują się liczne inskrypcje w języku łacińskim:

Na obrzeżu dolnego gzymsu latarni, od frontu:

MIHI AVTE MAPSIT GLORIA RINISI IN

z prawej:

CRVCE DNI NOSTRI IESV CHRISTI PEPƧVE

z tyłu:

MIHI MVNDOS CRUCIFIXVS EST ET

z lewej:

EGO MVNDO GM   6   CAP+

Otaczająca gzyms inskrypcja jest fragmentem Listu św. Pawła Apostoła do Galatów, rozdział 6, wers 14: “Co do mnie to nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata”. Na głowicy kolumny, z tyłu: A(N)NO; z lewej: D(OMI)NI; od frontu:1604. Poniżej:

 

C     herb     I

 P  Odrowąż  M

 

Na trzonie kolumny ulokowany jest napis biegnący od góry do dołu w dwóch rzędach:

            VEXILA REGIS P(RO)DEV(N)T FVLGET CRVCIS MISTERIV(M) O CARNE CARMIS CO(N)DITOR SVSPE(N)S(VS) EST PATIBVLO

 

            O CRVX AVE SPES VNICA O REDEMPTORV(M) GLORIA (AD)AVGE PIIS IVSTICIAM QVE DOMA VENIAM[viii]

 

            Napis utrwalony na kolumnie to pierwsza i dziewiąta zwrotka hymnu Vexilla regis prodeunt (Sztandary Króla wznoszą się), autorstwa św. Wenancjusza Fortunata (biskupa Poitiers, żyjącego w latach 530 - ok. 600), czyli utworu śpiewanego podczas Nieszporów w ostatnich tygodniach Wielkiego Postu i w uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego (14 września). W tłumaczeniu na język Polski napis ten brzmi: “Sztandary Króla wznoszą się, tajemny krzyża błyszczy trzon. Och, twórca ludzkości, został powieszony. Krzyżu nadziejo jedyna, chwało Odkupiciela przymnóż pobożności i udziel przebaczenia”. Odpis inskrypcji z kapliczki zawarł w “Dekanacie radomskim” ks. Jan Wiśniewski. Warto jednak zauważyć, że nie jest to odpis pełny – brakuje części tekstu wyrytego w licu kolumny oraz zupełnie – utrwalonego na obrzeżu gzymsu. Skąd to wynikało? Zapewne ze znacznego stanu zniszczenia napisu – ks. Wiśniewski odczytywał go po 300 latach od powstania i jak sam zanotował, napis był “mchem już porosły”[ix]. Co znamienne podobnie w niepełny sposób inskrypcje notuje współczene dzieło naukowe “Corpus inscriptionum Poloniae”[x]. Niepoprawność odczytania napisu wynikała tu również z dużego jego zniszczenia, wynikłego prawdopodobnie z pomalowania obiektu farbą. Warto jednak odnotować, że na cokole kapliczki jeszcze w latach 90. XX w. widoczne były liczne graffita z epoki[xi].

            Dotychczas za fundatora kapliczki uważano kogoś z rodu Odrowążów Kietlińskich. Wynikało to z ukazanego na obiekcie herbu[xii]. Wprawdzie Odrowążowie Kietlińscy w kościele pw. św. Jana Chrzciciela w Mniszku mieli swą rodową nekropolię[xiii], a w niedalikich Koryciskach posiadali majątek, ale ich obecność w regionie radomskim, a ściślej w okolicach Mniszka, datuje się dopiero od pierwszej ćwierci XVII w. Do tego rodu nie pasują też zupełnie wyryte wokół herbu inicjały. Hipotezę o ufundowaniu kapliczki przez Kietlińskich wysunął ks. Wiśniewski, ale warto zauważyć, że nie odnotował on w swym opisie w ogóle inicjałów otaczających herb Odrowąż[xiv]. Czy na początku XX w. były one na tyle zatarte, że kapłan ich nie zauważył? A może widział je, ale celowo pominął, gdyż nie pasowały do przyjętej hipotezy? Tego już się nie dowiemy. Znamienne w tym kontekście jest to, że już po kilkudziesięciu latach inicjały te podane są “Corpus inscriptionum Poloniae” ale w niepełnej postaci[xv]. Odgadnięcie rzeczywistego fundatora kapliczki staje się możliwe, gdy podda się analizie kontekst historyczny funkcjonowania samej parafii. Nazwa wsi Mniszek wywodzi się bowiem od pierwotnych właścieli miejscowości – mnichów benedyktyńskich ze Świętego Krzyża. Po nich, od 1462 r., Mniszkiem zarządzali mnisi cysterscy z Wąchocka[xvi]. Jako, że miejscowość stanowiła własność cystersów wąchockich, to do tego zakonu należał także patronat nad tutejszą parafią, stąd plebanami w Mniszku byli zakonnicy z tego opactwa. Wyryte wokół herbu litery P M wskazują na któregoś z miejscowych plebanów. P M to zapewne łac. parochus (plebanus) Mnisecensis (de Mniszek). W 1608 r. proboszczem w Mniszku był przeor wąchocki Kacper Bębnowski[xvii]. Rodzina ta pieczętowała się herbem Odrowąż[xviii]. Zgadza się więc tu także litera C (Casper). Problematyczna wydaje się jedynie litera I. Ale i tu można przyjąć, że wskutek upływu lat, licznych przemalowań kapliczki oraz jej ostatecznego oczyszczenia – pierwotny inicjał B uległ wytarciu i przekształceniu w I. Gdy się jemu bliżej przyjżeć – widać nawet prawdopodobnie pozostałości brzuszków domnienanej, pierwotnej litery B[xix]. Tak więc weryfikując funkcjonujące dotąd niepoprawne przypisywanie kapliczki w Mniszku Odrowążom Kietlińskim można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że obiekt ten powstał z fundacji wąchockiego przeora i zarazem tutejszego proboszcza – Kacpra Bębnowskiego, pieczętującego się również herbem Odrowąż.

            Trzy lata po wzniesieniu kapliczki w Mniszku, w stosunkowo niedalekiej odległości od tego miejsca, rozegrało się znamienne w historii Rzeczpospolitej wydarzenie, które posiada swe upamiętnienie w postaci kamiennej kapliczki słupowej. Mowa o bitwie pod Guzowem, stoczonej 5 lipca 1607 r. przez wojska królewskie Zygmunta III przeciwko rokoszanom Zebrzydowskiego[xx]. W niedalekiej odległości od miejsca bitwy - we wsi Bąków (gm. Orońsko) znajduje się mało znany obiekt związany z bratobójczą walką Polaków sprzed przeszło 400 lat. Jest to kapliczka słupowa wykonana z szarego piaskowca. Tuż obok niej rośnie wiekowa lipa oraz jabłoń. Wygląd kapliczki w dużym stopniu przypomina tę z Mniszka. Obiekt składa się z niewielkiej, betonowej bazy w formie bloku sześciennego, na której ulokowana jest sześcioboczna kolumna, która w swym zwieńczeniu, w czterech rogach, posiada woluty. Wyżej umieszczona jest kapliczka w formie ślepej latarni, zakończona płaską kopułą i żelaznym krzyżem o trójlistnie zakończonych ramionach. Kapliczka posiada od frontu i po obu bokach proste, półkoliście zwieńczone płyciny. We frontowej wnęce znajdują się ryte inicjały:

I W

P R

i poniżej data “1607”. Pod tą datą, oddzielone linią, znajdują się wtórnie wyryte napisy: “1999 R” oraz “1950”. Napis “1950 R.” wyryty jest także pośrodku kolumny (od wschodu) i dotyczy zapewne czasu remontu obiektu - w piaskowcowej materii kapliczki widać liczne betonowe uzupełnienia. W lewej niszy kapliczki znajduje się tarcza herbowa a na niej okrągły plafon z mocno już zatartym herbem Grzymała. Nisza z prawej strony kapliczki jest mocno zdegradowana. Być może pierwotnie również tu znajdowała się jakaś płaskorzeźba lub inskrypcja, ale nie wykluczone, że wnęka ta przeznaczona była jedynie do umieszczania obrazków dewocyjnych. Po zachodniej stronie kolumny widać wyraźnie wytarcie powstałe zapewne wskutek ostrzenia o nią przez okolicznych chłopów kos i sierpów[xxi]. Jak dotąd nie udało się ustalić precyzyjnie związku kapliczki z rokoszem Zebrzydowskiego i bitwą pod Guzowem, choć taki niewątpliwie istnieje. Sam obiekt znajduje się w dużej bliskości pola bitwy i jak przypuszcza prof. Dariusz Kupisz kapliczka mogła zostać wzniesiona w miejscu śmierci jednego z rokoszan. Mógł on w tym miejscu umrzeć od ran doznanych podczas bitwy lub uciekając z pola walki właśnie tu dostać się pod szable królewskich gońców[xxii]. Rokosz Zebrzydowskiego i walka szlachty z królem zostawiły po sobie interesującą spuściznę w postaci wspomnień i pamiętników, czy choćby popularnego ongiś przysłowia “Pod Orońskiem i Guzowem zmieszała się krew z ołowiem”. Warto nadmienić, że na obrzeżach regionu radomskiego jest jeszcze jedna murowana kapliczka z epoki, upamiętniajaca bitwę pod Guzowem. Znajduje się ona w położonych nad Pilicą (po drugiej stronie rzeki – w województwie łódzkim) Grotowicach[xxiii].

            Niezwykle ciekawy obiekt przetrwał do naszych czasów w Radoszycach (pow. konecki). Jest to kapliczka słupowa znajdująca się obecnie pośrodku cmentarza parafialnego. Pierwotnie zaś stała przy drodze z Radoszyc do Chęcin. Tak opisuje ją ks. Wiśniewski: Przez obecny cmentarz szedł dawny gościniec do Radoszyc; dowodzi tego dawna i oryginalna kolumna na cmentarzu. Jej szczyt pokryty płytą i półokrągłą kamienną nakrywą, ma od północy w płaskorzeźbie Niepokalane Poczęcie M. B., od zachodu – Ukrzyżowanie, od południa św. Barbarę z puszką, od wschodu Ecce homo, i niżej 1610[xxiv]. Ksiądz Wiśniewski najpewniej niepoprawnie odczytał datę wyrytą na poziomej belce krzyża na płaskorzeźbie pod napisem “Ecce homo”. Mamy tu bowiem wyryty, wprawdzie już mało czytelny, rok 1620. Data ta zresztą powtarza się w dużo czytelniejszej i nie budzącej wątpliwości postaci na pokaźnej, betonowej bazie obiektu. Kapliczka ta o dziwo nie doczekała się jak dotąd wnikliwszego opisu historycznego. W literaturze regionalnej w zasadzie powtarzane są informacje zaczerpnięte z opisu ks. Wiśniewskiego[xxv]. A podkreślić trzeba, że opis jego i interpretacja przedstawionych w płaskorzeźbach postaci niekoniecznie są prawidłowe. Obiekt w ostatnich latach poddany został konserwacji, która ujawniła m.in. inskrypcje znajdujące się nad poszczególnymi wizerunkami. I tak od frontu, nad postacią (obejmującą drugą osobę?) widnieje napis “S. IOANES”; z lewej strony nad płaskorzeźbą Chrystusa Urzyżowanego znajduje się napis: “OSVI (?) CRVCI” . Z prawej strony wyrzeźbiony jest Chrystus Frasobliwy siedzący pod krzyżem, na którego poziomej belce wyryta jest wspomniana data “1620”, a powyżej napis: “ECCE H(OMO)”. Z tyłu wizerunek Maryi w koronie i powyżej napis “(S.) MARIA”[xxvi].

            Najbardziej znanym obiektem sakralnym ziemi radomskiej, pochodzącym jeszcze sprzed potopu, jest wykonana z czerwonego piaskowca kapliczka słupowa w Sycynie (gm. Zwoleń). Na szczęście popularności tego obiektu towarzyszy liczna, opisująca go  literatura. Kapliczkę wystawił Adam Kochanowski herbu Korwin (1565-1628), syn Mikołaja Kochanowskiego i Katarzyny Tymińskiej h. Nałęcz - podstarości (1598-1605) i sędzia ziemski lubelski (1605-1628). Widniejąca na kapliczce data “1621” interpretowana jest powszechnie jako upamiętnienie udziału Kochanowskich (a szczególnie Mikołaja z Baryczy – brata stryjecznego fundatora) w bohaterskiej obronie Chocimia przed Turkami. Jak pisze prof. Kupisz – możliwe jest, że sam Adam Kochanowski w jakiś sposób wziął udział w przygotowaniach do obrony państwa, chociażby w ramach pospolitego ruszenia, które dotarło wówczas w okolice Lwowa. Niewykluczone, że wykonana z czerwonego piaskowca figura mogła stanowić wotum dziękczynne za ocalenie Mikołaja Kochanowskiego z Baryczy, któremu udało się wydostać z niewoli tureckiej, w jaką dostał się pod Cecorą[xxvii].

            Kapliczka ta pierwotnie znajdowała się w bezpośredniej bliskości założenia dworskiego, powstałego około 1550-1555 r. z fundacji Mikołaja Kochanowskiego, syna Piotra. Dwór ten ostatecznie rozebrany został po 1698 r. W okresie staropolskim obok kapliczki miały się krzyżować drogi do Baryczy, Jasieńca, Radomia i Zwolenia[xxviii]. Obecnie kapliczka stoi w polu, pośród zagonów obsiewanych zbożem, na ziemi rolnika Jana Fijoła. O tym, że otoczenie figury pierwotnie wyglądało zupełnie inaczej świadczy fakt, że jeszcze na przełomie XIX i XX w. obok obiektu okoliczni rolnicy odzyskiwali cegłę ze starych podworskich piwnic[xxix]. Kapliczka ukształtowana jest jako okrągła kolumna stojąca na przysadzistej, prostopadłościennej bazie zakończonej prostym gzymsem. Kolumna przechodzi prostym, kilkuprofilowym gzymsem w kapliczkę, nakrytą kopułą o powierzchni imitującej rybią łuskę. W czterech bokach kapliczki znajdują się nisze z umieszczonymi naprzemiennie płaskorzeźbami: Chrystusa Urzyżowanego (od strony północnej i południowej) oraz Madonny z Dzieciątkiem (od wschodu i zachodu). Ponad wizerunkami Maryi znajdują się ryte inskrypcje w języku łacińskim:

SANCTA MARIA ORA PRO NOBIS

co po polsku znaczy “Święta Mario módł się za nami”. Z kolei wizerunek Ukrzyżowanego otacza napis:

QUI PASSUS ES PRO NOBIS / MISERERE NOBIS

co tłumaczy się: "Który cierpiałeś za nas / ulituj się nad nami". W górnej części kolumny, od strony zachodniej, na niewielkiej wypukłości wyryta jest data “1621”. Obecnie obiekt nie posiada krzyża wieńczącego kopułę, choć taki zapewne pierwotnie istniał. Zwoleński regionalista Władysław Kapciak, w swoim artykule opisującym sycyński obelisk, poddaje w wątpliwość powszechnie przyjętą genezę powstania obiektu. Według niego brak na kapliczce symboli oręża wojskowego, nazwy miejsca bitwy, stosownego napisu dziękczynnego, czy choćby inicjałów Kochanowskich - przeczy twierdzeniu, jakoby obiekt ten upamiętniał ich udział w obronie Chocimia. Wysnuwa on hipotezę, jakoby z utrwalonych tu inskrypcji modlitewnych wynikało, że sycyńska kapliczka powstała jako karawaka. Na tym nie koniec jego przypuszczeń. Ich autor zauważa podobieństwo pomiędzy skierowanymi na cztery strony świata płaskorzeźbami kapliczki a pogańskim Światowidem[xxx]. Kapliczka ta poddana została kompleksowej konserwacji w 1978 r. Prace sfinansował Wojewodzki Konserwator Zabytków w Radomiu. W tym czasie dodano stylowe ogrodzenie obiektu[xxxi]. Obiekt ten przez blisko 400 lat swego istnienia przechodził różne koleje losu. W dawnych czasach różni ludzie podkopywali go, w poszukiwaniu legendarnych skarbów, co zresztą przyczyniło się do znacznego odchylenia kapliczki od pionu[xxxii]. Przez dziesięciolecia miejscowi rolnicy o cokół obelisku ostrzyli swe sierpy i kosy, czego ślady widoczne są do dnia dzisiejszego[xxxiii]. Kapliczka wrosła w lokalną kulturę, stając się głównym miejscem modlitw zanoszonych do Boga w ciężkich czasach grasującej zarazy i innych klęsk elementarnych[xxxiv].

            Kolejny w porządku chronologcznym obiekt o charakterze kamiennej kapliczki słupowej to ten znajdujący się w miejscowości Michałów na przedmieściach Starachowic. Jest to kamienna kolumna o przekrou okrągłym, posadowiona na prostopadłościennej bazie. Kolumnę opłata płaskorzeźbiony motyw winorośli. Kolumna zwieńczona jest gzymsem ponad którym ustawiona jest kamienna kapliczka w typie ślepej latarni. Tu w czterech ścianach znajdują się nisze z naprzemiennym motywem Bożej Męki i Madonny. Dalej znajduje się profilowany gzyms, a nad nim piramidalny, pofałdowany daszek. Obiekt zwieńczony jest przysadzistym (zapewne wtórnym), żelaznym krzyżem z latarnią. Krucyfiks ten jest zdecydowanie przeskalowany względem wielkości całego obiektu. Na obiekcie widnieje ryta data “1635”[xxxv]. W literaturze regionalnej brak wnikliwszej analizy historycznej tego cennego zabytku kultury chrześcijańskiej.

            Niezwykle ciekawy obiekt z terenu dzisiejszej gm. Przysucha, pochodzący z połowy XVII w. opisuje w “Dekanacie opoczyńskim” ks. Jan Wiśniewski. Pisze on: “(…) pomiędzy Krajowem i Wistką, w oddaleniu ¼ w.[iorsty] od Wistki i 1 w. od Krajowa stoi kształtna figura z ciosu, zakończona żelaznym krzyżem z kogutkiem (patrz rysunek). Wysokość figury wynosi 6 łokci i cali 19. Szerokość podstawy przeszło łokieć, zaś słupa u dołu 18 cali, u góry 16 cali. W górze nad framugą od południa rok 1646, niżej na tarczy:

P.                     T.

Herb

Jastrzębiec

D.                    T.

Z drugiej strony, od północy na tarczy:

A.  herb Szeliga  T.”[xxxvi]

W książce ks. Wiśniewskiego znajdziemy też wspomniany rysunek kapliczki. Opis taki, podający nawet dokładne wymiary kapliczki nie może budzić najmniejszych wątpliwości co do istnienia obiektu. Jednak przy podjęciu próby odnalezienia w literaturze regionalnej jakiegokolwiek współczesnego opisu tego obiektu, czy jego fotografii – odpowiada zupełna pustka. Nigdzie nie ma żadnej informacji o tej bądź, co bądź niemalże 400-letniej kapliczce. Piszącemu te słowa nie pozostało nic innego, jak spróbować odnaleźć kapliczkę w miejscu opisanym przez ks. Wiśniewskiego. Penetracja wsi Krajów i Wistka oraz ich najbliższych okolic okazała się owocna – obiekt został odnaleziony. Przetrwał do dnia dzisiejszego, pomimo podejrzeń, że przepadł bezpowrotnie w czasie wojen światowych, czy też w późniejszych latach wojującego komunizmu. Kapliczka przetrwała, choć nie bez uszczerbku. Znajduje się pośrodku pola państwa Marianny i Adama Dudów, zamieszkałych we wsi Wistka (Nr 96). Kapliczka, choć znajduje się około 200 m od drogi – jest z niej dobrze widoczna. Dziś w zasadzie trudno mówić o kapliczce jako takiej, gdyż pozostała po niej sama kamienna kolumna na postumencie – znajdująca się na kolumnie ślepa latarnia, zakończona metalowym krzyżem, nie dotrwała do naszych czasów. Tuż po II wojnie światowej uderzył w nią piorun i doszczętnie zdruzgotał. Nigdy nie została odtworzona. Sama kolumna jest dziś znacznie odchylona od pionu i mocno obrosła mchem, ale doskonale widoczna jest na niej tarcza z herbem Jastrzębiec, opisana i narysowana w dziele ks. Wiśniewskiego. Herb ten znajduje się po południowej stronie kolumny. Tarcza z herbem Szeliga, mieszcząca się naprzeciwko, jest mocno zniszczona (w około 2/3 uszczerbiona), ale i tu da się jeszcze odczytać utrwalone godło. Według opowieści matki obecnej właścicielki kapliczki (ur. 1924) pierwotnie, w czasach staropolskich, w bezpośredniej bliskości kapliczki przebiegał trakt (prawdopodobnie na osi północ-południe), co ma potwierdzać wydobywany do dziś przy orce liczny tłuczeń kamienny, którym miała być ta droga utwardzona. Najstarsi mieszkańcy okolicy w odniesieniu do kapliczki odnotowują też przekazywane z pokolenia na pokolenie informacje o przejściu obok obiektu wojsk tureckich (jest to prawdopodobnie zniekształcenie i chodzi o Szwedów z czasu potopu). Jak w przypadku wielu innych podobnych obiektów, tak i tu zdarzało się, że najbliższym otoczeniem kapliczki zainteresowali się poszukiwacze skarbów. W przypadku tego obiektu kilka lat temu u jego podnóża kręcili się ich współcześni odpowiednicy, wyposażeni w wykrywacz metalu[xxxvii].

            Analizując utrwalone na kolumnie kapliczki herby i towarzyszące im inicjały oraz biorąc pod uwagę widzianą jeszcze 100 lat temu przez ks. Wiśniewskiego datę “1646” można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że kapliczkę ufundował Piotr Tynicki herbu Jastrzębiec (litery P T D T to nic innego jak Petrus Thynicki de Thynica), właściciel Janikowa, Glińca, Wistki i Zapniowa, wraz z żoną Anną ze Śliżów Tynicką, herbu Szeliga[xxxviii]. Wiadomo, że Piotr Tynicki w 1660 r. na dobrach Janików i Gliniec zapisał kościołowi w Skrzyńsku 2000 zł[xxxix]. Jakże niesamowitą pamiątką historyczną staje się ten sterczący w polu, zapomniany przez wszystkich, kamienny relikt kapliczki, gdy weźmie się pod uwagę, fakt że trwa w tym miejscu nieprzerwanie od 370 lat...

            Niezwykłe jest to, że wymienieni wyżej małżonkowie, w tym samym roku ufundowali drugą, podobną kamienną kapliczkę i ulokowali ją w swych dobrach – w sąsiedniej wsi Janików. Jest to kamienna, okrągła w przekroju kolumna, ustawiona na prostopadłościennej bazie, ozdobionej od góry i dołu kilkoma profilami. Na szczycie kolumny ulokowany jest gzyms w formie kwadratowej płyty kamiennej. Tu, we frontowej ściance, znajduje się ryty napis:

A. D. 1646

Z lewej strony (od południa), w ściance tegoż gzymsu, pomiędzy rytymi inicjałami P T, umieszczona jest płaskorzeźbiona tarcza z herbem Jastrzębiec. Po przeciwnej stronie (od północy), analogicznie pomiędzy inicjałami A T – znajduje się herb Szeliga. Jest on słabo widoczny, gdyż niejako zakrywa go umieszczony na specjalnym, metalowym wysięgniku, rzeźbiony w kamieniu herb Łabędź. Powyżej opisanego gzymsu ulokowana jest prostopadłościenna bryła, stanowiąca podstawę kamiennej rzeźby Maryi Niepokalanej, ze złożonymi na piersi rękami. Figura ta jest mocno zniszczona i trudno opisać szczegóły wyglądu Matki Boskiej. W północnej ściance cokołu kolumny znajduje się dodana wtórnie minuskułowa, ryta inskrypcja w języku łacińskim:

D(iv)o Floriano Miri Adverso

Incendia Singulari Patron

Devota Mente sub hoc ve

riori ColoSso Novam Stat

a me laborari hic qs: a tui

Curavit Mois C(a)rli a Sing

rzw Dun(in) Wąsowicz I(u)d(e)X

TSris Radom Ord(er)is S.

Stanislai Eques

A D 1785

Die bris tisny (?)[xl]

Napis ten można przetłumaczyć tak: “Bożemu Florianowi, wspaniałemu patronowi, jedynemu obrońcy przed pożarem. Z prawdziwie pobożną myślą nowa wielka statua. Ma praca tu pod twą opiekę. Karol Dunin Wąsowicz sędzia ziemski radomski, kawaler orderu Św. Stanisława. Roku Pańskiego 1785 (?)”[xli]. Pomysłodawcą napisu był niewątpliwie Karol Dunin-Wąsowicz, sędzia ziemski radomski, działacz sejmikowy, pułkownik wojsk koronnych i kawaler orderów Orła Białego i Św. Stanisława. Dziedzic Janikowa (gdzie wystawił wspaniały dwór z kaplicą), Glińca i Krajowa w parafii Skrzyńskiej[xlii]. Jaki jest związek całego obiektu, zwieńczonego przecież statuą Matki Bożej, z napisem oddającym cześć św. Florianowi? Trudno tego dociec. Niewykluczone, że sam postument z rytą inskrypcją wykorzystany został wtórnie podczas jednej z napraw kapliczki słupowej i użyty tu jako baza dla kolumny? Historia tego obiektu jest na tyle zagmatwana, że nawet w publikacji opisującej obiekty małej architektury sakralnej powiatu przysuskiego podano błędną datę jego powstania - 1794 r., czyli nie tylko nie zauważono inskrypcji z rokiem 1646, ale błędnie odczytano także datę wyrytą w inskrypcji na cokole. Ponadto autor przedmiotowej publikacji zamieszcza genezę pojawienia się na kapliczce herbu Łabędź – Dunin Wąsowiczów i podaje legendę z tym związaną, która zresztą niewiele ma wspólnego z danymi utrwalonymi na cokole kapliczki[xliii].

            Kolejny zabytkowy obiekt, pochodzący z 1648 r., znajduje się na terenie wsi Gzowice Folwark (gm. Jedlnia-Letnisko), przy rozjeździe do Gzowic, Piotrowic i Klwatki Królewskiej. Pierwotnie obiekt ten znajdował się jednak w sąsiedniej miejscowości, o czym pisze ks. Wiśniewski: “W Piotrowicach stała dawniej kolumna z ciosu postawiona przez Tomasza Zawiszę Kroczowskiego, który dowodził w bitwie pod Zborowem w 1649 r. Gdy część rządowa Piotrowic pod Podlodowskich przechodziła na własność prywatną, wynoszący się z P. włościanie zabrali w 1834 r. tą figurę i w Gzowicach postawili; kończy się ona ciosową gałką z krzyżem. Z jednej strony wykuty Pan Jezus na krzyżu, z drugiej i trzeciej herby i litery fundatorów. Z czwartej strony napis: Salve crux digna super omnia ligna benigna Tu nos consigna, Ne perenni crememur igne. Thomas Zawisza de Kroczow judex castrensis radom. Et Anna de Jasieniec Tymińska conjuges erexerunt Anno 1648[xliv]. Inskrypcja ta w niektórych partiach jest bardzo mało czytelna i w różnych opracowaniach podawane są różne wersje odczytu tego napisu[xlv]. Odcyfrowując napis z natury najbardziej prawdopodobne jego brzmienie wygląda tak:

 

SALVE CRUX D(IGNA)

SUPER OMIA LIGNA BEN

IGNA TV NOS CON SIGNA

NE PEREM MORTEM LIGNA

THOMAS ZAVISZA DE

KROCZOW IVDEX CA

STEN: RADOM: ET ANA

DE IASIENIEC TYMINSK

A CONIVGES EREXERUNT (?)

AN(N)OD(OMINI) 1648  ZO[xlvi]

Po przetłumaczeniu na język polski napis ten może oznaczać: “Bądź pozdrowiony Krzyżu, największe ze wszystkich drzew. Tyś dla nas znakiem, że nie pomrzemy w tobie. Tomasz Zawisza z Kroczowa sędzia grodzki radomski i Anna z Jasieńca Tymińska małżonkiwie wznieśli Roku Pańskiego 1648"[xlvii].

            Jak wspomina ks. Wiśniewski, kapliczka pierwotnie znajdowała się w sąsiednich Piotrowicach. Tu bowiem znajdował się majątek fundatora – Tomasza Zawiszy Kroczowskiego. Kroczowscy jako drobna szlachta występują w Piotrowicach już w połowie XV w. Według “Herbarza Polski” Bonieckiego fundator kapliczki pieczętował się herbem Jastrzębiec i był synem Wojciecha Kroczowskiego. Wiadomo też, że Tomasz Zawisza Kroczowski w 1633 r. piastował urząd podwojewodzego, w 1644 r. zaś był podstarościm i sędzią grodzkim radomskim. Wiemy też, że w 1630 r. nabył wieś Myśliszowice. Wiadomo ponadto, że z małżeństwa z Anną z Jasieńca w 1661 r. Kroczowski pozostawił potomstwo: synów Andrzeja, Franciszka, Kazimierza, Abrahama, Mikołaja, Świętosława i córkę Teresę. Kroczowski wraz z czterema najstarszymi synami podpisał w 1648 r. elekcję króla Jana Kazimierza[xlviii]. Ponadto wiadomo, że w następnym roku dowodził jednym z oddziałów walczących pod Zborowem z kozakami Chmielnickiego i tatarami chana Islam Gireja[xlix].

            Przenosiny pomnika w 1834 r., związane były ze śmiercią ówczesnego właściciela Piotrowic Daniela Roszkowskiego, sędziego pokoju, pochowanego na starym cmentarzu w Jedlni. Przeprowadzka w pobliże folwarku w sąsiednich Gzowicach nie była bynajmniej ostatnią perypetią kapliczki. Jak notuje Stanisław Zieliński w okresie przedwojennym, w czasach usilnego poszukiwania skarbów pod wszelkimi kapliczkami – podobny los spotkał obiekt w Gzowicach. U jego podstawy wykopano dół, co spowodowało, że obiekt runął, rozpadając się na części. Został szczęśliwie odbudowany, ale podczas tej odbudowy kolumnę skrócono o jeden segment, przez co obiekt posiada dziś widoczne gołym okiem mankamenty w proporcji[l]. Jeżeli zaś idzie o wygląd obiektu, to składa się on z dwuschodkowej, murowanej bazy, powyżej której wznosi się kamienny cokół w formie bryły prostopadłościennej o jednym uskoku. Na cokole ustawiona jest ośmiokątna w przekroju kolumna, zakończona prostym profilowaniem i płaskim gzymsem. Powyżej umieszczona jest kapliczka w kształcie ślepej latarni. We frontowej ściance widnieje płaskorzeźbiona Boża Męka, z lewej strony wypukła tarcza herbowa z herbem Przerowa i inicjałami fundatora w rogach: T Z D K[li]. Po prawej stronie analogiczny herb żony fundatora – Nałęcz - i inicjały A ZI T. W tylnej ściance wyryta jest cytowana wyżej inskrypcja. Ta częsć kapliczki zakończona prostym gzymsem i kopułką z powierzchnią imitującą rybią łuskę. Cały obiekt wieńczy pokaźny krzyż wykuty z metalu, osadzony na blaszanej kuli.

            Zagłębiając się w stare papiery i dokumenty można się przekonać w jak niesamowity sposób splotły się losy fundatora kapliczki w Gzowicach oraz syna fundatorów kapliczek w Wistce i Janikowie. Opisana niżej historia jest niezwykle ciekawym pomnikiem polskiego sarmatyzmu. Otóż zdarzyło się, że Tomasz Zawisza Kroczowski zarzucił swojemu sąsiadowi Jerzemu Tynickiemu (synowi Piotra i Anny Tynieckich) nieszlachectwo: “Pan Kroczowski de data z Piotrowicz 3-tia decembris anno domini 1664-to obesłał obskurnym listem p. Jerzego Tynickiego, w którym wywodząc mu summam perplexitatem in sua avita genealogia chciał w niego wmówić, że dziad jego, nieboszczyk pan Jerzy Tynicki, nie był mere urodzonym Tynickim, ale do Tynice wstępniem i przychodniem"[lii]. Tyniecki postanowił oczywiście dowieść niesłuszności tego oskarżenia. Doszło do wymiany listów. Koniec końców sprawa oparła się o sąd – najpierw ten ziemski w Radomiu, następnie sejmik elekcyjny opatowski, by wreszcie na posiedzeniu trybunału królewskiego w Lublinie, w dniu 24 kwietnia 1667 r., zapadł wyrok. Ten jak można się domyślać być pomyślny dla Tynickiego[liii]. Sąd królewski, za popełnione oszczerstwo skazał Kroczowskiego na “rok i 6 niedziel wieży”[liv]. Cała ta historia pokazuje, że nie święci ... kapliczki stawiali. Cytując Teresę Kruszewską - fundatora obiektu stojącego po dziś dzień w Gzowicach, jak na poczciwego sarmatę przystało, należało by zaliczyć raczej w poczet “pieniaczy i szlacheckich zakutych głów”[lv].

            Kolejna interesująca kapliczka, która może pochodzić z pierwszej połowy XVII w., znajduje się w Drzewicy. Notuje ją w swojej książce ks. Jan Wiśniewski. Pisze on: “Za miastem przy szosy stoi kolumna z krzyżem na szczycie. Na postumencie rzeźby. Od południa P. Jezus w płaszczu Siedzący. Nad Panem Jezusem napis, z którego ledwie tyle można odczytać:

QUIS STITA O JESU VICISIMA VITA

PRO MUNDI VITA SU. CRUCIFIXUS ITA

PEDES CHRISTE HIC CUR TE DOLO AFFICE

PENDO PRO PONO QUID MALE SE SE RA...

Od strony zachodniej i szata Pana Jezusa i narzędzia męki. Od strony szosy – Zwiastowanie: św. Anna, Matka Boska i Dzieciątko Jezus”[lvi]. W “Dekanacie opoczyńskim” znajdziemy też rysunek tego zabytkowego pomnika wiary.

            Dwie niezwykle ciekawe i tajemnicze kamienne kapliczki słupowe stoją w Skrzynnie (gm. Wieniawa). Pierwsza z nich znajduje się przy wjeździe do miejscowości od strony Radomia (po lewej stronie), druga, dużo niższa położona jest obecnie na terenie cmentarza parafialnego. Nie posiadają one żadnego napisu i trudno jednoznacznie ustalić czas ich powstania. Jako pomniki będące rówieśnikami sycyńskiego obelisku uznaje je Aleksandra Stróżewska[lvii]. Pierwsza z nich to wysoka okrągła kolumna ustawiona na prostopadłościennej bazie zakończonej prostym gzymsem. Kolumna w 1/3 swej wysokości, na łączeniu bloków kamiennych, posiada pierścieniowate wzgrubienie. U góry przechodzi prostym gzymsem w czworoboczną kapliczkę w typie ślepej latarni. Tu z każdej strony znajdują się płytkie, półkoliście zamknięte nisze. Od północy nisza jest pusta, od zachodu znajduje się płaskorzeźba Madonny z Dzieciątkiem, od południa Chrystusa Ukrzyżowanego, od wschodu trudna do identyfikacji postać. Kapliczka zwieńczona jest kopułkowatym, wygiętym faliście daszkiem w motywem rybiej łuski. Na szczycie brak krzyża. Cały obiekt osiąga ok. 4 m wysokości. To najprawdopodobniej tą kapliczkę miał na myśli ks. Wiśniewski pisząc o nieistniejącym już dziś cmentarzu przy kościele św. Łukasza. Patron świątyni przeszedł na samą kapliczkę[lviii] – być może to św. Łukasz widnieje na tej trudnej do identyfikacji płaskorzeźbie po wschodniej stronie obiektu? Druga kapliczka – ta z cmentarza – jest dużo niższa (ok. 2 m wysokości). Składa się z murowanej podstawy, na której wznosi się okrągła w przekroju kolumna, złożona z dwóch bloków piaskowca. Ponad nią prosta kapliczka w typie ślepej latarni, czworoboczna. W każdym boku płytkie, półkoliście zamknięte nisze. W jedej z nich (od strony południowej) płaskorzeźbiona Boża Męka z motywem czaszki Adama u stóp krzyża. Pozostałe wnęki puste. Obiekt wieńczy kopołkowaty daszek ozdobiony motywem rybiej łuski. Na szczycie brak krzyża. Obecny wygląd obiektu jest prawdopodobnie wynikiem przebudowy pierwotnej kapliczki, która zapewne była wyższa i posiadała więcej detali architektonicznych. Powstanie tej kapliczki wiązać należy zapewne z istniejącym w tym miejscu od 1523 r. kościołem św. Ducha. Choć sama świątynia nie dotrwało do naszych czasów, rozebrana w 1825 r., za pamiątkę jej lokalizacji można uznać opisaną kamienną kapliczkę[lix]. Analizując wielkość i wygląd obiektu można pokusić się nawet o porównanie go do gotyckich kamiennch kapliczek pokutnych.

            Chociaż wszystkie opisane wyżej obiekty stanowią pomniki kultury szlacheckiej, czy też powstały z fundacji duchowieństwa – tkwią w przestrzeni wiejskiej i są z nią nierozerwalnie związane. Na pewno można je zaliczyć do cennych pomników kultury ludowej, i to nie tylko przez fakt, że ówcześni ziemianie, fundatorzy tych kapliczek, żyli i mieszkali na wsi. Analizując historie poszczególnych obiektów daje się zauważyć specyficzne przeniknięcie identyfikacji klasowej i zmianę opiekunów tych kapliczek, które po dziesiątkach, a niekiedy setkach lat stały się obiektami już stricte “chłopskimi”. I tak: opisana kapliczka z Piotrowic fundacji Tomasza Zawiszy Kroczowskiego, po śmierci jednego z kolejnych właścicieli, parcelacji majątku i związanych z nią przesiedlinach włościan – przeniesiona została razem z nimi do Gzowickiego Folwarku. Jak podkreśla w swym opisie ks. Wiśniewski, stało się tak za przyczyną samych włościan i na ich specjalne życzenie! Musieli więc silnie identyfikować się z tą kapliczką, traktować ją jak swoją. Tym bardziej wymowne staje się to gdy dodamy, że kapliczka razem z chłopami przewędrowała jedynie co najwyżej kilka kilometrów – do sąsiedniej wsi. Wędrówka odbyła się w granicach jednej parafii. Zbliżony proces, ale już w skali indywidualnej dotyczy obelisku w Sycynie. Kapliczka ta w całej swej historii dłużej związana jest z rodzinami chłopskimi, niż rodem szlacheckim, który ją wystawił. Na początku XX w. kapliczka ta stanowiła własność chłopa Wawrzyńca Bednarczyka – gdyż najzwyczajniej w świecie stała na jego polu. Około 1920 r. chciał ją nabyć od niego dziedzic Sycyny Władysław Czapliński. Oferował Bednarczykowi za nią nawet półtorej morgi gruntu. Ten jednak, choć biedował z siódemką dzieci na 4 ha ziemi nie sprzedał figury, gdyż jak mówił - był z nią bardzo mocno zżyty. Także jego potomkowie już w latach 70. XX w. nie pozwolili lokalnym władzom zabrać zabytku, który rzekomo miał stanowić dla nich zawadę w uprawie roli. Jak mówili “wyjdziemy z siekierą, a figury nie oddamy”. W rodzinie panowało silne przekonanie, że skoro ich dziad, choć był biedny, figury nie sprzedał – to i oni jej nie oddadzą, bo mogłoby im się wtedy stać coś złego[lx].

            Podsumowując opis kamiennych kapliczek słupowych regionu radomskiego powiedzieć trzeba, że mamy do czynienia z niezwykle cennym i wbrew pozorom dość bogatym ilościowo dziedzictwem kultury. Dla porównania monumentalne dzieło opisujące kapliczki diecezji tarnowskiej notuje ledwo kilka podobnych obiektów sprzed potopu szwedzkiego, a powiedzieć trzeba, że ziemie tamte historycznie były niewątpliwie bogatsze w surowiec kamienny i kamieniarskie tradycje[lxi]. Odnosząc się do najstarszych kapliczek kamiennych Ziemi Radomskiej ubolewać można jedynie nad stanem ich ochrony konserwatorskiej – większość z nich nie jest w ogóle wspisana do rejestru zabytków (sic!). Osobnym zagadnieniem jest także niewielki stopień wypromowania takich obiektów, jako często najstarszych pamiątek historycznych w danej okolicy i najzwyczajniej w świecie pięknych ubogaceń lokalnego pejzażu kulturowego. Na usta ciśnie się samo znane powiedzenie “cudze chwalicie , swego nie znacie...”.



[i] Porównaj: T. Seweryn, Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce, Warszawa 1958, s. 59; T. Czerwiński, Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce, Warszawa 2012, s. 292-301.

[ii] Bp Zbigniew Oleśnicki ufundował także m.in. kubaturową kapliczkę św. Katarzyny w lasach iłżeckich (już na terenie gm. Kunów). Obiekt powstał w 1430 r. i uznawany jest za najstarszą wolnostojącą kapliczkę gotycką w Polsce. Por.: L. Żmijewski, Tym, którzy tędy przechodzą, Starachowice 2002, s. 42-47; L. Babula, Kapliczki, figury i krzyże przydrożne gminy Iłża. Album – przewodnik, Iłża 2014, s. 54-55.

[iii] Patrz: Kapliczki, figury i krzyże przydrożne na terenie diecezji tarnowskiej, Tarnów 1983, T. 1, s. 209, 447; T. 2 (ilustracje), Nr 416, 792.

[v] A. Kuczyńska-Iracka, Rzeźba, w: E. Fryś-Pietraszkowa, A. Kunczyńska-Iracka, M. Pokropek, Sztuka ludowa w Polsce, Warszawa 1988, s. 180.

[vi] S. Thugutt, Przewodnik po Królestwie Polskim. Cz. 1 Kieleckie i Radomskie, Warszawa 1914, s. 53.

[vii] J. Górska-Streicher, Powiat radomski. Przewodnik subiektywny, Warszawa 2015, s. 103.

[viii] Inwentaryzacja własna 28 III 2016 r.

[ix] J. Wiśniewski, Dekanat radomski, Radom 1911, s. 157-158.

[x] Corpus inscriptionum Poloniae, T. 7, Z. 1, pod red. Z. Guldona, Warszawa 1992, s. 108.

[xi] Tamże, s. 108-109.

[xii] Porównaj: J. Wiśniewski, Dekanat radomski..., Corpus...; A. Penkalla, Kapliczka w Mniszku, „Spotkania z zabytkami”, 1998, Nr 7, s. 25.

[xiii] W 1667 r. przy tej świątyni Józef Odrowąż Kietliński wzniósł renesansowa kaplicę rodową pw. św. Józefa.

[xiv] J. Wiśniewski, Dekanat radomski, Radom 1911, s. 158.

[xv] Inicjały podane są tu: "PCM" – czyli z pominięciem jednej litery i w niepoprawnej kolejności, porównaj: Corpus..., s. 108.

[xvi] A. Penkalla, Kapliczka w Mniszku, „Spotkania z zabytkami”, 1998, Nr 7, s. 25.

[xvii] J. Wiśniewski, Dekanat radomski..., s. 157.

[xviii] A. Boniecki, Herbarz Polski, T. 1, Warszawa 1899, s. 176-177.

[xix] Za nakierowanie na plebana parafi Mniszek, jako prawdopodobnego fundatora kapliczki oraz wszelkie cenne uwagi w tym temacie, w tym także hipotezę zniekształcenia inicjału obok herbu,  dziękuję serdecznie radomskiemu historykowi Mariuszowi Kozdrachowi.

[xx] Więcej o bitwie patrz np. R.F. Grabowski, Guzów 5 VII 1607, Zabrze 2005.

[xxi] Inwentaryzacja własna 13 XII 2016 r.

[xxii] D. Kupisz, Rody szlacheckie ziemi radomskiej, Radom 2009, s. 151.

[xxiii] Patrz np.: http://www.rzeczyca.pl/gsi/wiesci-gminne/1-wiepci-gminne/736-powiecnie-odrestaurowanej-zabytkowej-kapliczki-w-grotowicach.html

[xxiv] J. Wiśniewski, Dekanat konecki, Radom 1913, s. 250.

[xxv] Porównaj: S.K. Staciwa, Dzieje Radoszyc, t. 1, Kielce 2011, passim

[xxvi] Dziękuję serdecznie p. Krzysztofowi Woźniakowi z Końskich za przysłanie zdjęć kapliczki, które bardzo pomogły w opisie obiektu.

[xxvii] D. Kupisz, M. Kozdrach, Kochanowscy w XV-XVIII wieku. Główne linie rodziny, Radom 2014, s. 115-116.

[xxviii] W. Kapciak, Obelisk w Sycynie, „Trzęsiworek” 2010, Nr 2, s. 19.

[xxix] S. Janusz, Sycyńska Figura, „Głos Zwoleński”, 1999, Nr 23, s. 10.

[xxx] W. Kapciak, dz. cyt., s. 19-20.

[xxxi] A. Stróżewska, Obelisk w Sycynie, „Wojewódzki Informator Kulturalny”, 1979, Nr 6, s. 24-28.

[xxxii] Tamże, s. 27.

[xxxiii] Tamże, s. 25-26; W. Kapciak, dz. cyt., s. 20.

[xxxiv] W. Kapciak, dz. cyt., s. 20

[xxxv] L. Żmijewski, dz. cyt., s. 56. W publikacji znajduje się też fotografia kapliczki.

[xxxvi] J. Wiśniewski, Dekanat opoczyński, Radom 1913, s. 196-198.

[xxxvii] Informacje o kapliczce uzyskane w dniu 14 XII 2016 r. od obecnych właścicieli pola, na którym znajduje się kapliczka - Marianny i Adama Dudów. Dawne dzieje kapliczki obecnej właścicielce przekazała jej nieżyjąca matka (ur. 1924).

[xxxviii] Porównaj: J. Wiśniewski, Dekanat opoczyński..., s. 189-191.

[xxxix] Tamże, s. 192.

[xl] Inwentaryzacja własna 14 XII 2016 r.

[xli] Za ewentualne błędne tłumaczenie przepraszam.

[xlii] D. Kupisz, Rody..., s. 86-87.

[xliii] Porównaj: D. Pater, Kapliczki Matki Bożej w ziemi przysuskiej znakiem pobożności maryjnej, Przysucha 2010, s. 66-68.

[xliv] J. Wiśniewski, Dekanat radomski, Radom 1911, s. 300.

[xlv] S. Zieliński, Zapomniany zabytek w Gzowicach, „Radomir” 1987, Nr 2, s. 6; http://www.jedlnia.pl/asp/pl_start.asp?typ=13&sub=2&menu=4&artykul=1275&akcja=artykul dostęp: 18 XI 2016 r.

[xlvi] Inwentaryzacja własna 1 VIII 2016 r.

[xlvii] Tłumaczenie wykonane przez autora artykułu. Odmienny przekład zamieszcza w swym artykule S. Zieliński.

[xlviii] A. Boniecki, Herbarz Polski, T. 12, Warszawa 1908, s. 288-289.

[xlix] S. Zieliński, dz. cyt., s. 7.

[l] S. Zieliński, dz. cyt., s. 7.

[li] Jak wspomniano wyżej Tomasz Zawisza Kroczowski miał pieczętować się herbem Jastrzębiec. Na kapliczce widnieje jednak herb Przerowa. Hipoteza jakoby był to jego herb macierzysty wydaje się być bardzo mało prawdopodobna. W herbarzu Kacpra Niesieckiego znani są Zawiszowie pieczętujący się Przerową. Mogło więc być tak, że nasz Kroczowski wywodził się z mazowieckich Zawiszów h. Przerowa, wszedł (on lub jego przodkowie) w posiadanie dóbr Kroczowskich i od nich przyjął nazwisko. Niewykluczone jest też to, że pochodził z Jastrzębców Kroczowskich ale bezprawnie przypisał się do Przerowy. W historii znane są liczne przypadki uzurpowania przez szlachtę obcych herbów i nie wykluczone, że podobnie mogło być w sytuacji fundatora kapliczki z Gzowic. Sprawa ta jest niezwykle ciekawa (zwłaszcza w kontekście opisanej niżej historii) i wymaga głębszych badań. Za wszelkie cenne uwagi dziękuję Mariuszowi Kozdrachowi.

[lii] Oryginały familiej Tynieckich, 1282-1667, Muzeum Czartoryskich, rkps 3961, s. 497.

[liii] T. Kruszewska, Jan Kochanowski w papierach rodziny Tynickich, "Pamiętnik Literacki" 1960, T. 51, Nr 1, s. 149-150.

[liv] A. Boniecki, Herbarz Polski, T. 12..., s. 289.

[lv] T. Kruszewska, dz. cyt., s. 149.

[lvi] J. Wiśniewski, Dekanat opoczyński..., s. 54.

[lvii] A. Stróżewska, dz. cyt., s. 28.

[lviii] Zobacz: J. Wiśniewski, Dekanat opoczyński..., s. 161.

[lix] Tamże.

[lx] Porównaj: S. Janusz, dz. cyt.

[lxi] Porównaj: Kapliczki, figury i krzyże przydrożne na terenie..., dz. cyt., passim

 

Powrót to listy
Zobacz także
Zapraszamy do MWR
trip a
warto zwiedzic
noclegowo.pl
Newsletter Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje z Muzeum Wsi Radomskiej podaj poniżej swój adres e-mail:
Newsletter
wersja html wersja tekstowa